logo

Wywiad z Paul van Dyk – Billboard Dance.

W lutym podczas A State of Trance w Utrechcie Paul van Dyk spadając ze sceny uległ poważnemu wypadkowi, czego konsekwencją były poważne urazy mózgu oraz kręgosłupa.

24 maja pojawiło się oficjalne oświadczenie: ”przede mną długa droga, którą muszę przebyć, żeby być w pełni zdrowym. Zrobię absolutnie wszystko, żeby wrócić do mojej pasji i móc znowu dzielić z Wami moją miłość do muzyki”.

Niedługo później ogłosił datę i miejsce pierwszego występu po upadku – EDC w Las Vegas.

PvD odbył rozmowę z Billboard Dance, w której opowiada o wypadku i rehabilitacji.

BD: Pamiętasz upadek?
PvD: Nie pamiętam momentu upadku. Na szczęście mózg jest tak skonstruowany, że czasami broni nas przed traumatycznymi wydarzeniami.

Postawiłem stopę na czymś co nie było stabilne. Było tam strasznie ciemno i nie było oznaczone jako niestabilne. Wtedy upadłem robiąc coś, co jest częścią naszej pracy – interakcja z publicznością. Kolejne wspomnienia to już te po wypadku.

Rozmawiałem wielokrotnie z lekarzami: Miałem bardzo poważne obrażenia mózgu, złamany kręgosłup w dwóch miejscach, wiele siniaków, rany otwarte z tyłu głowy. Obrażenia mózgu to coś z czym walczyłem i walczę najbardziej. Kiedy doznajesz złamania kręgosłupa i dowiadujesz się, że jest to jeden z najmniejszych problemów, wtedy uświadamiasz sobie jak poważna jest sytuacja.

 

01-paul-van-dyk-recovery-2016-billboard-1240

 

BD: Jak wyglądały pierwsze etapy Twojej rehabilitacji?
PvD: Przez pierwsze 4-5 tygodni poruszałem się tylko na wózku. W związku z obrażeniami mózgu, musiałem na nowo nauczyć się chodzić. Wciąż z moją mową nie jest tak jak bym chciał żeby było. Musiałem nauczyć się mówić, jeść. Wciąż mogę robić sporo rzeczy, które robiłem przed wypadkiem, ale przede mną długa droga do tego, żeby znaleźć się w miejscu, w którym byłem.

W przypadkach neurologicznych nic nie jest takie samo. W przeciągu roku lub dwóch lat powinienem być w 100 % sprawny, a może powinienem powiedzieć – będzie to nowe 100 % sprawności.

Lekarze mówią, że nie będę już tak sprawny jak kiedyś, przede mną bardzo długa i ciężka przeprawa.
„Pierwsze diagnozy, jakie przedstawiono dzień po wypadku mojej mamie oraz narzeczonej mówiły, że cudem będzie, jeżeli niezbędne do życia narządy będą funkcjonowały. Wielce prawdopodobne było, że nie będę wiedział kim jestem i kim są ludzie w moim otoczeniu. Praktycznie przez 3 dni nie było ze mną kontaktu. Było ze mną naprawdę źle. Wyróżniamy 3 stany urazowego uszkodzenia mózgu: Lekkie, umiarkowane oraz ciężkie. Ja znajdowałem sie w stanie ciężkim.

Było naprawdę ciężko i myślę, że słowo szczęściarz nie jest adekwatne. Fakt, że żyję można nazwać cudem. Lekarz stwierdził nawet, że to cud, jakiego jeszcze nie widział, a moje „zdolności samo uzdrawiające” są niebywałe.  Nie dokonałbym tego bez mojej narzeczonej. Była ze mną przez cały czas. To dzięki niej i dla niej żyję. Zawdzięczam jej swoje życie. Do końca życia będę wdzięczny lekarzom oraz terapeutom. W życiu nie przypuszczałem jak wielką miłością darzycie mnie i moją muzykę. Z całego serca dziękuję wszystkim, którzy znaleźli chociaż chwilę na to, żeby zostawić wiadomość na Facebook oraz Twitter z wyrazami wsparcia. Z tego miejsca chciałbym wyrazić moją wdzięczność za wsparcie jakiego mi udzieliliście.

BD: Niedawno opuściłeś szpital. Jakie to uczucie wrócić do domu?
PvD: To wspaniałe uczucie. Nie byłem w domu od 3 miesięcy. Na początku czułem się niepewnie. W szpitalu byłem pod ciągłą opieką. Kiedy wróciłem do domu, byłem zdany na siebie. Ciąży nad Tobą świadomość, że możesz się przeciążyć. Kiedy robiłem sobie kawę, było to dla mnie sporym wyzwaniem. Każdy kolejny dzień był i będzie ciężki.

BD: Jakie są Twoje najbliższe plany?
PvD: Mam sporo muzyki czekającej na wydanie. Planowałem wydać album w tym roku, ale w związku z moim wypadkiem musimy przesunąć to na najbliższy rok. Wracam do grania, rozpoczynamy od EDC, jestem bardzo podekscytowany z tego powodu. Rozpoczyna się sezon na Ibizie, mamy zaplanowanych kilka festiwali w Europie. W zasadzie staramy się nie przesadzać z występami, organizujemy ich mniej, żeby mieć pewność, że kiedy gram, mogę dać z siebie 100 %. Będę grał teraz mniej, właśnie ze względu na moją rehabilitację.

BD: Stresuje Cię fakt powrotu na scenę ?
PvD: Nie szczególnie. Z medycznego punktu widzenia, moje ciało wciąż cierpi, ale myśl powrotu na scenę, grania mojej muzyki dla publiczności powoduje, że ekscytacja nakręca mnie i niezwykle cieszy. Nie mogę się doczekać kiedy to nastąpi. Myślę, że będzie to bardzo mocne doświadczenie, jednakże myśl spotkania ludzi, którzy wspierali mnie w tym trudnym okresie bardzo mnie cieszy i postaram się odwdzięczyć poprzez muzykę jak tylko mogę.

BD: Jak wyglądała sprawa słuchania muzyki w ostatnim czasie?
PvD: Słuchałem muzyki kiedy tylko mogłem – to pomagało mi pozostać w realnym świecie. Tydzień czy dwa tygodnie temu zacząłem przesłuchiwać dema, które napłynęły. Ekscytacja nie minęła. Nic się nie zmieniło, wciąż mam świra na punkcie muzyki.

Przypomnijmy, że Paul van Dyk będzie główną gwiazdą Euforia Festival 2016. Bilety na to wydarzenie wciąż do nabycia w Empik, Ticketpro oraz www.wlotki.pl

Dodany przez

Euforia Festivals

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twenty + 3 =

Uwaga: produkty zamówione w dniach 10-21 grudnia, zostaną wysłane 21-go grudnia! Zamknij

0

Your Cart